Termin „syndrom sztokholmski” bardzo szybko zaczął funkcjonować w języku mediów i popkultury, jednak przez długi czas nie został oficjalnie uznany przez żadne towarzystwo psychiatryczne. Obecnie wciąż nie pojawia się w międzynarodowych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych, a jednak większość z nas kojarzy zjawisko, do którego się odnosi. Czy na pewno dotyczy tylko filmowej relacji porywacz-zakładnik?
Zanim zagłębisz się w artykuł, poznaj odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące syndromu sztokholmskiego. Poniższe podsumowanie pomoże Ci szybko zrozumieć najważniejsze aspekty tego złożonego zjawiska psychologicznego.
Pojęcie syndromu sztokholmskiego nie dotyczy konkretnej choroby – nie widnieje w międzynarodowych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych (ICD-10, DSM-5) i nie stanowi odrębnej jednostki chorobowej. Niemniej opisuje złożone reakcje psychologiczne, które nie są uznawane za normę. Określa pewien typ relacji i zachowań, które mogą wystąpić w wyjątkowo ekstremalnych okolicznościach.
Syndrom sztokholmski to stan psychiczny, który wywołuje wiele kontrowersji wśród psychiatrów, socjologów i kryminologów. Od czasów pierwszego opisanego przypadku, w nauce próbuje się ustalić jego rzeczywiste podłoże, znaczenie adaptacyjne i granice rozpoznania. Czy skutecznie? W dalszej części artykułu piszemy na ten temat nieco więcej.
Definicja syndromu sztokholmskiego opisuje paradoksalne zjawisko, w którym ofiara zaczyna odczuwać pozytywne emocje wobec swojego oprawcy. Nie tyle akceptuje jego zachowanie, ile może przejawiać wobec niego lojalność, zaufanie lub wdzięczność. Pojawia się bardzo silna więź emocjonalna, która jest głównym czynnikiem odbierającym możliwość ucieczki – dosłownie, ale też w przenośni.
Charakterystyczne (często najbardziej alarmujące) jest to, że osoba, która zostaje jednoznacznie poszkodowana, rezygnuje z wrogości wobec prześladowcy i jednocześnie zaczyna usprawiedliwiać jego postępowanie. W skrajnych przypadkach rozwija się silna zależność emocjonalna, oparta na iluzji bezpieczeństwa i fałszywym poczuciu wspólnoty interesów/celów. Więzi, w których występuje pierwiastek tego zaburzenia, bywają na tyle silne, że po zakończeniu sytuacji zagrożenia osoby poszkodowane niejednokrotnie są skłonne bronić sprawców przed otoczeniem czy wymiarem sprawiedliwości.
Syndrom sztokholmski to pojęcie, które w pierwszej kolejności niemal zawsze kojarzymy z sytuacjami porwań i przetrzymywaniem zakładników. Tak uproszczony obraz – bardzo dobrze znany z filmów, książek i mediów – prowadzi niestety do mylnego przekonania, że relacja ofiara-oprawca musi opierać się na przymusie, groźbie śmierci czy fizycznym uwięzieniu.
Czy zaskoczeniem będzie fakt, że w codziennym życiu zjawisko nie ma nic wspólnego z kryminalnym scenariuszem? W psychologii i psychiatrii od dawna opisuje się je w odniesieniu do różnych form relacji międzyludzkich, w których występuje przewaga jednej strony oraz emocjonalna lub psychiczna zależność drugiej.
Typowe przejawy zjawiska mogą pojawić się wszędzie tam, gdzie jedna osoba jest silnie narażona na przewlekły stres, izolację lub kontrolę ze strony kogoś, od kogo decyzji/zachowań jest w dużym stopniu zależna. Charakter tak silnych powiązań może być różny. Przykładów nie trzeba szukać w opisach ekstremalnych wydarzeń.
Syndrom może wystąpić w:
Rozwój syndromu sztokholmskiego w relacjach międzyludzkich – czy można mówić o pewnych predyspozycjach?
W opracowaniach z dziedziny psychologii do tej pory nie udało się wyodrębnić jednego typu osobowości szczególnie związanego z – nazwijmy to – udziałem w rozwoju mechanizmów charakterystycznych dla tego syndromu.
Mimo tego wciąż podejmuje się próby zbadania pewnych zależności. Wśród potencjalnych predyspozycji wymienia się m.in. doświadczenia z przemocą w rodzinie (najczęściej we wczesnym dzieciństwie), niski poziom poczucia własnej wartości, trudności w wyrażaniu i rozpoznawaniu własnych emocji, skłonność do uległości, wysoki poziom zależności emocjonalnej, a także brak wsparcia społecznego. Osoby, które w przeszłości doświadczyły traumatycznych wydarzeń, mogą szybciej rozwijać typowe reakcje adaptacyjne.
W części publikacji wspomina się również o powiązaniach z zaburzeniami lękowymi, zespołem stresu pourazowego (PTSD), zaburzeniami osobowości typu borderline oraz osobowością zależną.
Chociaż w opisach zachowań najczęściej skupiamy się na ofierze, to równie warta uwagi jest rola sprawcy. Zwróćmy uwagę na specyficzne zachowania agresorów. Osoby sprawujące władzę w relacjach przemocowych nie muszą wykazywać jawnych objawów choroby psychicznej, jednak często posiadają cechy narcystyczne, antyspołeczne lub psychopatyczne. To właśnie skłonności do manipulowania, potrzeba kontroli, brak empatii oraz wysokie poczucie własnej wartości należą do typowych cech oprawców w relacjach, w których można mówić o występowaniu przypadków syndromu sztokholmskiego.
Ciężko jest określić jeden profil każdej ze stron („poszkodowanej” czy „atakującej”). Zjawisko częściej traktuje się jako efekt współwystępowania różnych czynników osobowościowych, historii życiowej oraz aktualnej sytuacji. Nie każda osoba narażona na różne formy agresji rozwinie taki typ relacji, a nie każdy sprawca będzie osobą z zaburzeniami osobowości.
Z uwagi na to, że opis syndromu nie został dokładnie zdefiniowany w klasyfikacjach psychiatrycznych, nie istnieje uniwersalny zestaw kryteriów jego rozpoznania.
Specjaliści opierają się głównie na obserwacji typowych wzorców zachowań i analizie relacji między osobą pokrzywdzoną a sprawcą. Zaburzenie rozwija się stopniowo, a zauważenie objawów bywa naprawdę trudne (zwłaszcza dla samej ofiary). Tutaj pierwszy raz pojawia się rola otoczenia – to czujność bliskich, współpracowników, a czasem reakcja osób całkowicie postronnych często pozwala osobie poszkodowanej zwrócić uwagę na istniejący problem.
Do najczęściej opisywanychobjawów syndromu zalicza się reakcje emocjonalne i pewne wzorce zachowań. Co znajduje się na liście?
W relacjach służbowych, w których obserwuje się przejawy syndromu, wyróżnia się specyficzny kontekst – występuje hierarchia, zależność finansowa i zawodowa.
Agresorem może być bezpośredni przełożony, menedżer wyższego szczebla lub właściciel firmy. Zjawisko może rozwinąć się w relacji jednostkowej (jeden pracownik – jeden przełożony), ale także wśród całych zespołów czy grup zawodowych podporządkowanych autorytarnej osobie.
Cechą charakterystyczną pracownika z syndromem pozostaje silna identyfikacja z firmą, nawet w warunkach jawnego naruszania praw pracowniczych. Osoba zaangażowana w ten rodzaj służbowej relacji często wycofuje się z krytycznych opinii na temat zachowań przełożonego, bagatelizuje własne doświadczenia i publicznie podkreśla lojalność wobec pracodawcy. Niestety w tle pozornego oddania bardzo często pojawia się ogromny lęk przed utratą pracy, który podświadomie potęguje rozwój problemu.
Zwraca się także uwagę na wyuczoną bezradność – przekonanie o tym, że nikt inny nie zapewni lepszych warunków zatrudnienia, a opuszczenie firmy będzie wiązać się z nieuchronną porażką. Pracownicy, którzy znajdują się w takim położeniu, często sabotują własne szanse na zmianę środowiska.
W związku partnerskim jeszcze wyraźniej pojawia się skłonność do przejmowania perspektywy sprawcy. Ofiara częściej tłumaczy zachowania partnera zewnętrznymi okolicznościami – stresem w pracy, trudnościami życiowymi czy traumami z dzieciństwa.
W domowym środowisku bardzo często pojawia się charakterystyczny cykl – okresy upokorzeń, krytyki czy zastraszania przeplatane momentami „ocieplenia” relacji. Strona poddana manipulacji zaczyna wierzyć, że partner jest jedyną osobą, która ją rozumie i może zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Z czasem zanika potrzeba wyrażania własnych opinii lub uczuć – wszystko skupia się na zaspokajaniu potrzeb partnera oraz utrzymaniu spokoju w domu.
Związek oparty na agresji (tej jawnej, ale i ukrytej) często prowadzi do utraty zaufania wobec otoczenia. Ofiara przestaje rozmawiać o swoich problemach z rodziną lub przyjaciółmi, bagatelizuje wszelkie sygnały troski ze strony bliskich i odrzuca oferty pomocy. Dochodzi do sytuacji, w której zakończenie toksycznej relacji wydaje się niewyobrażalne – pojawia się strach przed samotnością, poczucie winy i obawa przed karą ze strony partnera.
Określenie „syndrom sztokholmski” w kontekście klinicznym po raz pierwszy zostało użyte przez szwedzkiego kryminologa i psychologa Nils Bejerot. To on zasugerował, że relacja pomiędzy zakładnikiem a oprawcą może przybrać formę złożonej zależności emocjonalnej. Bejerot twierdził, że taka więź wynika z potrzeby przetrwania oraz braku alternatywy u ofiary.
Początkowo interpretowano przywiązanie do sprawcy raczej jako anomalię, a nie reakcję adaptacyjną (uruchamianie mechanizmu radzenia sobie w trudnej sytuacji). U poszkodowanych nie prowadzono jeszcze systematycznego leczenia – skupiano się głównie na doraźnym wsparciu.
Wraz z pojawieniem się kolejnych udokumentowanych przypadków typowych cech syndromu, pojawiały się publikacje dotyczące możliwości psychoterapii osób z zaburzeniami o podobnym podłożu. Najpierw koncentrowano się na terapii pourazowej, która bazuje na technikach pracy z traumą i zespołem stresu pourazowego (PTSD). Pierwsze wytyczne powstały na bazie doświadczeń amerykańskich terapeutów zajmujących się ofiarami domowej przemocy, a także pracy psychologów kryminalnych wspierających osoby po uwolnieniu z rąk porywaczy.
Chociaż podejmowano próby usystematyzowania najlepszych sposobów postępowania w podobnych przypadkach, to na ten moment nie przyjmuje się jednego schematu psychoterapii. Najczęściej specjaliści skupiają się na dostosowywaniu pracy z pacjentem do jego historii, siły uzależnienia emocjonalnego oraz formy i czasu trwania relacji z napastnikiem. Opisywane modele terapeutyczne czerpią z różnych nurtów psychologicznych, przy czym największą skuteczność potwierdza terapia poznawczo-behawioralna, praca z traumą oraz elementy terapii schematów.
Celami spotkań z psychologiem są stopniowe odzyskiwanie poczucia własnej wartości, nauka rozpoznawania zniekształceń poznawczych (błędnych przekonań o sobie i sprawcy), a także odbudowa relacji społecznych. Ważnym elementem leczenia pozostaje psychoedukacja – wyjaśnianie zjawisk psychologicznych, zachodzących mechanizmów oraz konsekwencji długotrwałego uzależnienia od drugiej osoby. Zwraca się także uwagę na wyzwania – część pacjentów przez długi czas opiera się zmianom, wraca do relacji z oprawcą lub ma trudności z budowaniem zaufania do terapeutów.
Obecnie rekomenduje się zintegrowane podejście. Łączy się terapię indywidualną, wsparcie najbliższego otoczenia, a w razie potrzeby, leczenie farmakologiczne (dostosowane do zaburzenia, na którego podłożu rozwinął się syndrom).
Po raz drugi przytoczmy znaczenie reakcji otoczenia. Jeżeli dostrzegasz problem u kogoś ze swoich bliskich, pamiętaj, że najprawdopodobniej dana osoba nie rozpoznaje swojego położenia i nie odczuwa potrzeby zmiany.
Jeśli decydujesz się poruszyć ten temat, unikaj oceniania, krytyki lub naciskania na szybkie decyzje. Warto formułować pytania w sposób otwarty oraz wyrażać troskę, nie stawiając żądań.
Największą wartość ma obecność i gotowość do wysłuchania – bez narzucania rozwiązań. Próby otwartego podważania niepokojącej więzi czy krytyki oprawcy mogą prowadzić do zerwania kontaktu.
Lepiej koncentrować się na emocjach i subiektywnych odczuciach ofiary niż na ocenie zachowania sprawcy.
Jeśli Twój bliski wyraża gotowość do rozmowy o własnej sytuacji, możesz zaproponować skorzystanie z pomocy specjalisty. Możecie wspólnie poszukać informacji o placówkach, grupach wsparcia czy telefonach zaufania.
Wyjście z trudnej relacji to proces, który trwa. Często pojawiają się chwile zwątpienia i pretensje do najbliższego otoczenia za „nieuzasadnione sugestie”. Najważniejsza pozostaje jednak konsekwencja i gotowość do towarzyszenia ofierze nawet wtedy, gdy jej decyzje wydają się niezrozumiałe lub trudne do zaakceptowania.
Pisaliśmy już o specjaliście, Nilsie Bejerocie, który po raz pierwszy nazwał zaburzenie. Taka potrzeba nie wzięła się znikąd. Początki nazwy syndromu wiążą się z historią napadu na bank na placu Norrmalmstorg w Sztokholmie.
W efekcie popełnionej zbrodni od 23 sierpnia 1973 przez kolejne sześć dni uzbrojeni napastnicy przetrzymywali czterech pracowników banku. Przez cały ten czas ofiary porwania przebywały ze swoimi porywaczami w skarbcu.
Nikt nie spodziewał się, że zakładnicy po uwolnieniu odmówią policji złożenia zeznań obciążających sprawców, a już na pewno tego, że zaczną w mediach deklarować wobec nich sympatię i lojalność. Sytuacją, która przyniosła jeszcze większe zainteresowanie pojęciem syndromu sztokholmskiego, jest historia jednej z kobiet – zakładniczka zaręczyła się z oprawcą. Bardzo nietypowe zaangażowanie w relację z napastnikiem stało się impulsem do szczegółowego przeanalizowania mechanizmów zachowań ofiar.
Innym równie głośnym przykładem z USA jest także uprowadzenie Patricii Hearst w 1974 roku przez radykalną grupę Symbionese Liberation Army. Początkowo Patricia była ofiarą brutalnego przetrzymywania, jednak po kilku tygodniach dołączyła do porywaczy i publicznie broniła ideologii organizacji.
Konsultacja merytoryczna: lek. Ireneusz Markowski
Dyrektor Medyczny POLMED
Informacja:
Artykuły opublikowane na stronie POLMED Zdrowie, nie pełnią funkcji konsultacji medycznej ani nie wyrażają opinii specjalistów i lekarzy. Prezentowane treści stanowią ogólne wskazówki i nie mogą być traktowane jako wyznacznik przy podejmowaniu decyzji dotyczących modyfikacji diety lub terapii, nawyków lub określaniu zmiany dawkowania leków oraz innych substancji leczniczych. Przed podjęciem działań, które mogą wpłynąć na Twoje życie, zdrowie lub samopoczucie, skonsultuj się z lekarzem lub specjalistą.
Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne konsekwencje, wynikające z wykorzystania porad i informacji zawartych na stronie, bez wcześniejszej konsultacji z profesjonalistą.
W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o zespole Aspergera. Choć syndrom ten powszechnie kojarzony jest głównie z dziećmi, może być diagnozowany także w wieku dorosłym, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Czy zespół Aspergera i autyzm to jest to samo? Jakie są przyczyny zespołu Aspergera i jego objawy? Jak wygląda diagnoza zespołu Aspergera i na czym polega jego terapia?
Masz wątpliwości dotyczące ADHD i zmagasz się z rozpowszechnionymi mitami oraz nieporozumieniami? Zastanawiasz się, jak zdobyć wiarygodne informacje, które pomogą Ci lepiej zrozumieć siebie lub swoich bliskich? Ten artykuł jest dla Ciebie – odkryjesz tutaj, jak dorosłe osoby mogą radzić sobie z ADHD i gdzie szukać efektywnego wsparcia. Zapraszamy do lektury, która pomoże zrozumieć wszystkie niejasności.
Alkohol to jedna z najłatwiej dostępnych na całym świecie używek, powszechnie spożywana i akceptowana w większości środowisk, która jednocześnie może być śmiertelną trucizną. Kiedy możemy mówić o uzależnieniu od alkoholu? Kto jest na nie najbardziej narażony? Jakie są objawy i powikłania choroby alkoholowej? Jak wygląda leczenie alkoholizmu?